Dziś zdecydowałem się…

Dziś zdecydowałem się poruszyć pewien ważny temat 1-szego świata, który nie cierpi zwłoki. Otóż, branża IT jest
bardzo płodna ostatnimi czasy w jakieś stanowiska. I tak ze „zwykłych” programistów i sprzedawców z lat 60 i 70, narobiło się tyle tego teraz, że gdyby wziąć wszystkie możliwe stopnie i stanowiska w budżetówce (urzędnicy, służby mundurowe, itp) i zrobić z nich jakiś iloczyn kartezjanski, to ilość jaka wynikła by z takiego połączenia nie miała by wciąż szans z ilością stanowisk jakie spotkamy w świecie IT.

Tak więc programista, to często nie jest jakiś tam #programista a developer, software czy jakiś inny cośtaminżynier i co tylko da się wymyślić. Ba, dlaczego tylko męskie końcówki, żeńskie też można stosować. Więc też jest programistka, developerka itp. W praktyce, stanowisko może być takie samo, a nazwy jakby zupełnie inne. I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo muszę wyrazić pewien podziw dla ludzi, którzy twierdzą „DevOps Engineer to nie jest stanowisko, to metodyka” i podobne. Im się chce to pisać, poprawiać. Z podziwu dla nich, piszę te wypociny, by ich trud nie poszedł na marne. Bo kiedyś, ten ich trud pójdzie na marne i będzie im przykro w najmniej odpowiedniej sytuacji.

Zacznijmy może trochę od końca, brutalnie, inżyniersko, na logikę. Skoro DevOps Engineer, czy coś z DevOps w nazwie,
to nie jest stanowisko, to w takim razie nie powinna istnieć na świecie żadna firma ze stanowiskiem o takiej nazwie
(DevOps cośtam przyjmijmy). Bo to metodyka przecież. Ale jak niestety wiadomo, istnieje, i to nie jedna. W ten sposób
sama logika rozprawia się z tym argumentem, że „to nie jest stanowisko”. Dziękuje, można się rozejść. 🙂

Logika logiką, ale nie opierajmy się tylko na niej, bo to trochę uproszczenie. Problem z DevOpsami, bierze się z tego,
że w każdej firmie znaczy to coś innego, Wikipedia mówi swoje, a pewnie niejedna książka z branży mówi swoje. No i teraz znowu: kto ma rację? Załóżmy, że Wikipedia, więc w teorii ktoś może jutro zaedytować artykuł o Ziemi i wpisać, że jest płaska, że to nie żadna planeta, kula czy coś. Czy w tym wypadku Wikipedia będzie mieć rację czy już nie? Jakie będzie kryterium prawdy wtedy będzie brane pod uwagę?
Jeśli przyjmiemy, że książki mają rację, to które? I co, jeśli ktoś jutro wypuści nową książkę, która wprowadzi zupełnie
inny obraz tego terminu? Jakie wtedy kryterium prawdy będzie brane pod uwagę?

Jak widać, sprawa nie jest czarno biała, gdyby w branży zapytać 10 osób co to znaczy, to co najmniej kilka znaczeń by
było. Ale puryści i tak wiedzą, że wyjdzie na ich znaczenie, bo akurat oni mają tą właściwą definicję i oni ogłoszą to
światu.

A prawda jest tutaj prosta: jeżeli firma ma stanowisko DevOps Engineer, który coś dla niej robi, to dla niej jest to właśnie DevOps Engineer. Ba, taka firma, może być we współpracy z innymi firmami z branży i mówić do nich: „oddelegujemy do współpracy z wami naszego devopsa”. To te inne firmy z branży przekażą swoim pracownikom to tamci mogą powiedzieć: „DevOps to nie stanowisko!”, ale współpracować będą. Więc ich „rozumienie” coś zmieni, poza ich własnymi odczuciami? 🙂
Ba, taki DevOps w jakiejś firmie może grać tylko w karty i nie być w ogóle technicznym, a firma powie „taki to u nas zbiór metodyk posiadamy”. I co teraz? Będziemy firmom mówić jak mają to rozumieć? I za co powinna płacić? To firmy stanowisko i firmy „problem”, że na takie szuka i za takie płaci. Skoro znajdują się ludzi, to znaczy, że ich rozumienie tego terminu jest podobne.

Oczywiście, jak jesteś typem zakręconego purysty, to możesz na imprezach rodzinnych pracowicie zbijać gratulacje babci i mówić „ja nie jestem żaden DevOps, ja jestem sysadmin babciu!” i liczyć na głask głask od niej w ramach zrozumienia. Tego nikt Ci nie zabroni. Ale większość firm rozumuje stanowisko DevOps jako skrzyżowanie sysadmina z programistą. Tak, pewnie się mylą, źle to robią. To już ustaliliśmy!

Osobiście, z doświadczenia jako DevOps, mogę powiedzieć, że fakt, ilość zadań mocno związana jest z zapewnieniem funkcjonowania tych „metodyk” wypisanych ciągiem z Wikipedii, a nie tylko z czystym #sysadmin, no ale kogo to dziś obchodzi?

A w ogóle to pochylmy się dłużej nad tymi nazwami. Skąd pomysł, że programista to developer, albo inżynier.
W ogóle taki programista-inżynier, to skończył studia inżynierskie czy co, że jest tym inżynierem? To poważny problem,
zastanówmy się na tym, nie przemilczajmy tego, bo później będą z tego kolejne problemy i niejasności na zjazdach rodzinnych.

Znam osoby z branży, które mają „fancy” stanowiska. Np. Czarnoksiężnik Frontendu, Czarownik z krainy Scrum czy
Szybki Ninja. Trochę synonimów zastosowałem, co by tych osób nie wyjawić, no ale patrzcie – są takie stanowiska czy nie? Czy może to metodyki? I co, puryści będą mówić, że nie istnieje stanowisko Czarownik bo nie posiada many lub nie zna zaklęć? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

W ogóle też często ostatnimi czasy jest poruszany problem, czy senior to jest senior, czy jeszcze junior. Bo niektóre firmy
dają seniora po roku, czy coś takiego. Jeśli firma zarabia, mając seniorów z rocznym doświadczeniem w czymś, to znaczy, że dla niej to są faktycznie seniorzy. W innej firmie nie byliby by midami po 10 latach, ale w jakiejś mogą być już seniorami. W ogóle senior po 10 latach? Co powiedzą dinozaury programowania, którzy w latach 60-70 wymyślali języki programowania? Przecież dla nich mid to może mieć ledwie dopiero 30 lat doświadczenia.

Stanowisko to tylko nazwa, a zatem poproś swoją firmę, by Ci nadała nazwę jaką chcesz, by Ci wpisała co chcesz i daj znać, czy zmieniło to Twój zakres obowiązków i wynagrodzenie (ja dostałem raz taką propozycję, że wpiszą mi nazwę stanowiska jaką tylko chcę, byle nie obraźliwą)

pokaż spoiler Odpowiadając na pytanie: jak każdy pieprzony purysta, nie cierpię stanowisk ze /scrum/ w nazwie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#devopsiarz #devops #sysadmin #programowanie #programista15k #pracait #oswiadczenie #gownowpis #programowanie #komputery #technologia

Powered by WPeMatico